Translate

wtorek, 25 kwietnia 2017

I znowu Miko



  Miko wróciła ze szkoły i chciała iść pobawić się na podwórku
ale niestety ciągle pada deszcz dlatego musiała zostać w domu.
Ubranko dostała od Fergie. Zrobiłam je zimą Fergie ale Miko
jakoś lepiej w nim wygląda.





sobota, 22 kwietnia 2017

Barbie Hairtastic


   Macie tak (pytanie do wszystkich barbiolubnych),
że niektóre barbie wolicie bardziej? Bo ja tak.
Mój podziw i uwielbienie należy do panienek Hairtastic.
Wszystkie prezentowane dzisiaj
panny pochodzą z tzw. drugiej ręki. Dwie są moje,
dwie należą do mojej córki ale to ja doprowadziłam je wszystkie
do porządku, dlatego pozwoliłam sobie pokazać je razem na moim blogu,
oczywiście za zgodą latorośli.

   Pierwsza panna Long Long Hair, pojawiła się u mnie w zimie tego roku.
Przytargałam ją z SH i wyglądała tak:


  Bardzo się ucieszyłam, kiedy odkryłam, że panna posiada oryginalną sukienkę.
Niestety nie posiadała butów ani bransoletki. Znalazłam wśród swoich akcesoriów
pasujące kolorystycznie dodatki.

                                                         A tu panna już po Spa.




I zdjęcie z netu na podstawie, którego lalkę zidentyfikowałam.
Barbie Hairtastic 2013. Mold Ana/Lara/ Drew. Kto podpowie?


 Kolejna pannę wypatrzyłam na aukcji internetowej i po prostu musiałam
ją wygrać. Wygrałam i panna Hairtastic o moldzie Nikki zjawiła się u mnie.



Nikki ma najładniejsze, najbardziej miękkie włosy z całej czwórki.
Przyjechała do mnie bez ubranka i dodatków.
Starałam się z pomocą moich rzeczy choć częściowo
odtworzyć jej stylizację. Znalazłam buty z serduszkami i naszyjnik
z kokardką. Niestety w innych kolorach niż panna miała oryginalnie.
A tak wyglądała w pudełku. Zdjęcie z netu.


   Kolejną dziewuszkę, wypatrzyła moja córka na pchlim targu.
Barbie o moldzie Summer, kosztowała 7 zł. Była ogólnie w dobrym stanie.
Niestety przy szyi była trzaśnięta, tzn. miała ułamany górny jej kawałek.
Ale to nie odstraszyło nas i wkrótce kolejna długowłosa dołączyła do koleżanek.



  Ta panienka również nie miała swojego ubrania,
dlatego wystroiłam ją tak jak widać.
I wersja pudełkowa, jak poprzednie z netu.

Jak pewnie zauważyliście, trafiła nam się panienka z tej samej serii co Nikki.

I ostatnia długowłosa panna, nasz najnowszy nabytek, przyjechała
zaledwie wczoraj. Cudna blondyneczka z mocno różowym pasmem włosów.


Lalka była bardzo brudna. Włosy miała mocno skołtunione.
A na dekolcie miała jakieś czerwone kropeczki. Początkowo myślałam,
że to brokat ale po myciu okazało się, że to coś innego i trzeba będzie
jeszcze popracować, żeby te plamki usunąć.



Panna po myciu. Włoski jeszcze lekko wilgotne przy głowie ale bardzo 
chciałam Wam je wszystkie pokazać.



Kiedy znalazłam jej zdjęcie w necie okazało się, że jestem szczęśliwą posiadaczką
oryginalnej sukienki laluszki. Niestety pozostałych dodatków nie mam. Czasem
sama nie wiem, skąd się te wszystkie ciuszki u mnie biorą? Coś mam i nie wiem
od jakiej to jest lalki. Aż przyjeżdża nowa panienka i bingo!

I tradycyjnie, zdjęcie z netu:
  To na razie wszystkie nasze długowłoski. Myślę, że na czterech się nie skończy.










niedziela, 16 kwietnia 2017

Ale jaja :):):)



  Korzystając z okazji, że było dziś trochę słońca, pochowałam w trawie
jajka dla moich panienek. Niestety było bardzo zimno i chociaż na zdjęciach
tego nie widać, marzły mi uszy i ręce. Z lalek zimna nie bała się tylko Nina
i w swojej nowej, odświętnej sukience i bolerku, które dla niej uszyłam
i wydziergałam, wyruszyła na poszukiwania.
Ale chyba niezbyt się postarałam z chowaniem, bo panna bardzo szybko
zebrała koszyk pełen wielkanocnych jajek.




  Kiedy jajka były już pozbierane, Nina postanowiła sprawdzić, czy będzie w swoim
ubraniu widoczna, kiedy skryje się w kwiatach forsycji.





  A tak się kończy, kiedy się prosi córkę, żeby potrzymała aparat;)
Robi zdjęcie z zaskoczenia:):):)


Wesołego Alleluja!!!

sobota, 15 kwietnia 2017

Życzenia wielkanocne


    Wszystkim Lalkowiczkom i Lalkowiczom życzę radosnych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy, smacznego jajeczka, pachnącej szyneczki,  bogatego Zajączka i mokrego Dyngusa. A także aby słoneczko nam świeciło, żeby można było zrobić piękne,  świąteczne zdjęcia. Alleluja!

piątek, 14 kwietnia 2017

Sindy


  W ubiegłym tygodniu byłam na pchlim targu. Wróciłam do domu z takim oto łupem.


Jak widzicie przytargałam bardzo ciekawe laluszki.
Mały, tłuściutki bobasek ze szklanymi oczkami, mattelowska szmacianka
o czekoladowej twarzyczce, Barbie Mariposa w szydełeczkowym kompleciku,
Barbie Fashion Fever 2006, Sindy i My Scene.
Każda z leleczek była w różnym stopniu "zużycia" ale w najgorszym stanie
była Sindy.
Całą twarz i ręce miała popaćkane lakierem do paznokci.
Na pierwszy rzut oka wyglądała na zakrwawioną. Widok był straszny.
Krwawiły jej usta i uszy. Makijaż był częściowo rozmazany.
Najbardziej ucierpiało prawe oko i brew. Jej szyję ściskała, wprawdzie "złota"
ale jednak obroża.




  Włosy były artystycznie upięte. Ozdabiały je różowe kwiatki
i kolorowe gumki.
Kiedy próbowałam zdjąć to misterne upięcie, okazało się,
że cała ta konstrukcja jest pozszywana nićmi.


   Musiałam tak rozcinać nici, żeby przy okazji nie obciąć lalce włosów.
Sindy natychmiast wskoczyła do wanny. Po kilkukrotnym myciu i odżywaniu
włosów okazało się , że jakaś młoda, zdolna artystka pomalowała je we wszystkich
kolorach tęczy, najprawdopodobniej mazakami.



W pierwszej chwili pomyślałam o reroocie ale po wysuszeniu włosów i obcięciu
nierówno pofarbowanych na fiolet końcówek, postanowiłam pannę tak zostawić.
Kolorowe włosy stały się bazą do stylizacji nawiązującej do lat 80-tych.

Żeby usunąć lakier do paznokci, musiałam zastosować zmywacz. O ile przy uszach
i na palcach niczym to nie to groziło o tyle na ustach zakończyło się to całkowitym
usunięciem makijażu i zębów:) Musiałam panience zęby domalować. Większość
Sindy miała jasnoróżowe usta. Ja postanowiłam zaszaleć i poszłam w kierunku
czerwieni. Po uzupełnieniu ubytków oczu i brwi oraz usunięciu brudu i przebarwień
z ciała, moja nowa Sindy prezentuje się tak:




 Żeby nie było jej samej smutno, postanowiłam wyciągnąć z "czeluści",
już dawno nie "bawione" lalki mojej córki, które na szczęście wystarczyło
tylko odświeżyć i wystroić w podobnym klimacie jak moją panienkę.
Tę poniżej kupiłam kiedyś w dużym zestawie lalek. Jakoś nie zdobyła serca mojej
córki. I tak jak przyjechała, tak leżała przez kilka lat.



 A oto jak wyglądają wszystkie moje Sindy.